Saga o Ludziach ze Złotej Góry. Porachunki - tom 18
Opis
Mille nie radzi sobie ze zdradą Carla Fredrika, aż w końcu działa w desperacji. Także Solveig rozpacz popycha w niebezpiecznym kierunku. Mały chce dla wszystkich jak najlepiej - ale czy ktokolwiek zastanawia się nad tym, co dla niego byłoby dobre? Johanna ma dosyć. W końcu rozlicza się z mężczyzną, którego kocha. Mimo, iż nadal panują ciemności i ściska mróz, na horyzoncie zaczyna pojawiać się słońce....
Johanna objęła go za szyję, mocno się do niego przytulając. Miała ochotę śmiać się w głos, zerwać z siebie ubranie i zatańczyć nago w tej ciemnej, zimnej oborze, krzyczeć, dziękując ludziom, zwierzętom, Panu Bogu czy komukolwiek, kto był sprawcą tego cudu, ale zdołała tylko wczepić się go z taką mocą, jakby tonęła. Uśmiechnął się i wziął ją na ręce. - Znam lepsze miejsce do takich celów. Pisnęła. - Jestem za ciężka! Nie wolno ci mnie nosić. - Za ciężka? Nigdy w życiu! - Kopnął drzwi, aż uderzyły o ścianę. - Mógłbym cię zanieść stąd do Christianii, gdyby zaszła taka potrzeba.
Johanna objęła go za szyję, mocno się do niego przytulając. Miała ochotę śmiać się w głos, zerwać z siebie ubranie i zatańczyć nago w tej ciemnej, zimnej oborze, krzyczeć, dziękując ludziom, zwierzętom, Panu Bogu czy komukolwiek, kto był sprawcą tego cudu, ale zdołała tylko wczepić się go z taką mocą, jakby tonęła. Uśmiechnął się i wziął ją na ręce. - Znam lepsze miejsce do takich celów. Pisnęła. - Jestem za ciężka! Nie wolno ci mnie nosić. - Za ciężka? Nigdy w życiu! - Kopnął drzwi, aż uderzyły o ścianę. - Mógłbym cię zanieść stąd do Christianii, gdyby zaszła taka potrzeba.