Odchodząc stąd
Opis
Debiut interesujący, choć spóźniony. Autorka, której kraina dzieciństwa sąsiadowała tylko ?o miedzę? z Doliną Issy Czesława Miłosza, wraca w swoich utworach do przeszłości. Jak sama pisze, w swoim odautorskim komentarzu, tamte pierwsze doznania pozostawiły głęboki ślad w jej pamięci. To pamięć właśnie towarzysząca jej przez całe życie, określiła raz na zawsze jej uczucia i przemyślenia. Utracona Arkadia, przenicowana przez nową rzeczywistość, w której przyszło żyć autorce, zawsze stanowiła i stanowi punkt odniesienia do utraconego raju.
Tomik Odchodząc stąd jest zapisem stanu świadomości autorki, w którym, co krok, mamy do czynienia z dygresją, swoistą retrospekcją. Nie da się czytać tych liryków inaczej jako biograficzne. Na nic w tym przypadku nie przydadzą się takie kategorie opisowe jak choćby podmiot liryczny. To jest Irena Mackiewicz, która też miała i ma swoją ?wileńską dolinę?, między Wilnem a Nową Wilejką, u podnóża wysokiej ściany urwiska nad rzeką Wilenką. Była nią Puszkarnia, posiadłość ziemska aż do wybuchu wojny w 1939 roku.
Tomik jest swego rodzaju podwójnym pożegnaniem. Żegnaniem się z tamtą, zapamiętaną z dzieciństwa ?mała ojczyzną?, z tym wszystkim co stopniowo, choć nieubłaganie przemija. To dojrzała, pełna metafizycznych spięć i rozpoznań poezja, mnóstwo niebanalnych pytań, stawianych, z jednej strony chrześcijańskiemu Bogu, z drugiej galaktycznej Nicości. Oto jedno z nich:
Przez jaką to wyrocznię
wysychają ręce
i więdną ludzkie dobroczynne słowa
a obojętność staje się zaletą
Zaskakujący, tragiczny w swej wymowie, wzruszający debiut.
Tomik Odchodząc stąd jest zapisem stanu świadomości autorki, w którym, co krok, mamy do czynienia z dygresją, swoistą retrospekcją. Nie da się czytać tych liryków inaczej jako biograficzne. Na nic w tym przypadku nie przydadzą się takie kategorie opisowe jak choćby podmiot liryczny. To jest Irena Mackiewicz, która też miała i ma swoją ?wileńską dolinę?, między Wilnem a Nową Wilejką, u podnóża wysokiej ściany urwiska nad rzeką Wilenką. Była nią Puszkarnia, posiadłość ziemska aż do wybuchu wojny w 1939 roku.
Tomik jest swego rodzaju podwójnym pożegnaniem. Żegnaniem się z tamtą, zapamiętaną z dzieciństwa ?mała ojczyzną?, z tym wszystkim co stopniowo, choć nieubłaganie przemija. To dojrzała, pełna metafizycznych spięć i rozpoznań poezja, mnóstwo niebanalnych pytań, stawianych, z jednej strony chrześcijańskiemu Bogu, z drugiej galaktycznej Nicości. Oto jedno z nich:
Przez jaką to wyrocznię
wysychają ręce
i więdną ludzkie dobroczynne słowa
a obojętność staje się zaletą
Zaskakujący, tragiczny w swej wymowie, wzruszający debiut.