Pier Giorgio Frassanti. Człowiek ośmiu błogosławieństw
Opis
Nigdy nie narzucał innym swoich przekonań religijnych, (...) nikogo nie osądzał.
Ani przez chwilę nie myślał o tym, co inni powiedzą o nim: w całym swoim życiu zawsze stosował jedną tylko regułę - Co Bóg pomyśli o mnie? Wszyscy wiedzieli, że należał do jednej z najznamienitszych rodzin Turynu, a jednak przychodził do nas i bratał się z ubogimi, starając się zawsze w jakiś sposób ukrywać to dobro, które czynił. Kiedy spotkał jakiegoś będącego w potrzebie człowieka, zwykł w delikatny sposób odciągać go na bok, po czym rozmawiał z nim kilka chwil (...), a następnie udając, że podaje mu rękę, wsuwał mu kilka monet. Mógł chodzić bez obawy po niebezpiecznych zaułkach, nawet późną porą. "To Frassati - powtarzano sobie - idzie pomagać swoim ubogim".
Ani przez chwilę nie myślał o tym, co inni powiedzą o nim: w całym swoim życiu zawsze stosował jedną tylko regułę - Co Bóg pomyśli o mnie? Wszyscy wiedzieli, że należał do jednej z najznamienitszych rodzin Turynu, a jednak przychodził do nas i bratał się z ubogimi, starając się zawsze w jakiś sposób ukrywać to dobro, które czynił. Kiedy spotkał jakiegoś będącego w potrzebie człowieka, zwykł w delikatny sposób odciągać go na bok, po czym rozmawiał z nim kilka chwil (...), a następnie udając, że podaje mu rękę, wsuwał mu kilka monet. Mógł chodzić bez obawy po niebezpiecznych zaułkach, nawet późną porą. "To Frassati - powtarzano sobie - idzie pomagać swoim ubogim".