Krawędzie

Krawędzie
Autor
ISBN
9788366934887
Wydawnictwo
Cena
od 37.97
Dostępność
dostępna w 1 księgarni
Ostatnia aktualizacja

Gdzie kupić

Opis

To książka babska, kobieca, dziewczyńska. Bardzo emocjonalna, ale też poddająca emocje intelektualnej oraz artystycznej obróbce. Jej bohaterki mają “problem z nietrzymaniem uśmiechu", z trzymaniem wspierających relacji oraz puszczaniem tych toksycznych. Z obijaniem, a czasami tylko ocieraniem się o krawędzie drugiego człowieka, jego odrębnej wrażliwości, potrzeb, oczekiwań. Tym człowiekiem bywa facet, mężczyzna, chłopiec - czyli już z założenia przybysz z obcej planety. Bywa nim też jednak druga baba, kobieta, dziewczyna - na pozór siostra, a podskórnie rywalka czy manipulatorka. Jednak uwaga: to także dobra propozycja lektury dla mężczyzn kochających kobiety!Weronika Górska (pisarka, poetka, publicystka, redaktorka)Resting Bitch FaceTo już koniec. Piszę do Ciebie ostatni raz. Dołożę starań. Będzie długo, ale ostatni raz. I nie dam się sprowokować odpowiedzią w cynicznym tonie. Ponieważ ten list nigdy do Ciebie nie dotrze. Piszę go autoterapeutycznie. Na Tobie stawiam krzyżyk, wielkości tego, który tkwi w Giewoncie. Krzyżyk na drogę. Będziesz miał z górki.Tymczasem ab ovo. Sześć lat temu, w chwili małżeńskiego kryzysu tudzież pobocznych, przypomniałeś sobie o swojej byłej. Oui, c`est moi, Twoja Mag, dla reszty świata, w rozszerzonej formie - Magdalena, dla sióstr w odruchu czułości - Magduszka. Wielokrotnie odmieniana, porzucana, nadczuła struna światła, trwoniona przez Ciebie w różnych stronach świata.Przypomniałeś sobie o naszych sprawach sprzed ponad dwóch dekad. Mieliśmy ognisty romans, który palił nas około sześć lat, z przerwami na Twoje eskapizmy każdego rodzaju. Byłeś moim znikającym punktem, króliczkiem, którego "nie o to chodzi, by złapać". Zabawa nie dla mnie, o czym zyskałam wiedzę po kilku latach zadurzenia. Związek to nie był, choć chemia była. Mieszanka wybuchowa, implozje i eksplozje na przemian z zastojem lawy zwanej pożądaniem oraz moje nabrzmiałe od łez czekanie, kiedy Cię znowu zobaczę, mój Tezeuszu z dionizyjskiej łaski, w labiryncie miłosnych podbojów.Postanowiłeś mnie odnaleźć po dwudziestu latach. Przypuszczalnie znużenie w małżeństwie już Cię miało aż po dekiel. Znaleźć kogoś to dziś banał. Czerwony Krzyż stracił zlecenia. Guglujesz i masz. Twoja eks jak na talerzu, na monitorze. Ścieżki do niej, jak nici do Ariadny, prowadziły przez socjo-portal. Gładko poszło. Tam na Ciebie czekałam, tam się wystawiłam na Twoje snajperskie sztuczki.Napisałeś do mnie ostrożny list. Jakbyś go zlecił sekretarzowi z politologicznym wykształceniem i latami praktyki na placówkach dyplomatycznych. Dobrze pamiętałeś, jak się rozstaliśmy ponad dwadzieścia lat temu. Boleśnie nam nie wyszło, bo właściwie się nie znaliśmy. To znaczy znaliśmy się, ale tylko z łóżka. To za mało na więź. Twoje znikanie i moje problemy na kanwie tego znikania były głównym powodem, dla którego wszystko diabli wzięli. Byłeś skonfundowany moją decyzją o rozstaniu. Że przestało mnie już bawić Twoje wpadanie, kiedy najdzie Cię ochota, by następnego ranka wsiąść w to, czym akurat jeździłeś, i ruszyć w trasę. Mój Ty wilku stepowy, Odyseuszu bezzałogowy. […]