Grand
Opis
Obrosły historią i legendami sopocki Grand Hotel stał się w powieści Janusza L. Wiśniewskiego miejscem szczególnych wydarzeń. Panująca tu atmosfera anonimowości pozwala bohaterom zrzucić swoje maski, a my śledząc ich zawiłe losy, poznajemy prawdę: że zawsze chodzi o miłość.
Grand zaczyna się zaskakująco: "Pewnego lipcowego deszczowego poranka, przed wschodem słońca, na plaży przed sopockim Grand Hotelem bezdomny mężczyzna znajduje śpiącą tam znaną warszawską dziennikarkę...". Stopniowo poznajemy ludzi, którzy spędzają w tym hotelu letni weekend. Ich sny, porażki, tęsknoty, marzenia i cierpienia. Dziennikarkę porzucił mężczyzna niepogodzony z jej sukcesem, dziadek niemieckiego pastora z sąsiedniego pokoju zabijał Polaków w pobliskim Stutthofie, niezbyt utalentowany naukowiec najmuje autora do napisania habilitacji. Hotel to świadek upadku, ale też często miejsce przemiany mieszkających tu gości...
Janusz L. Wiśniewski nieprzypadkowo wybrał właśnie sopocki hotel. Grand to powieść o miejscu, które dobrze zna z opowieści swoich rodziców, z czasów młodości, kiedy chodził do Technikum Rybołówstwa Morskiego w Gdyni, oraz ze spotkań autorskich. Nim przystąpił do pisania, poznał jego zakamarki i wszedł za drzwi, za które zwykli goście raczej nie trafiają...
Grand zaczyna się zaskakująco: "Pewnego lipcowego deszczowego poranka, przed wschodem słońca, na plaży przed sopockim Grand Hotelem bezdomny mężczyzna znajduje śpiącą tam znaną warszawską dziennikarkę...". Stopniowo poznajemy ludzi, którzy spędzają w tym hotelu letni weekend. Ich sny, porażki, tęsknoty, marzenia i cierpienia. Dziennikarkę porzucił mężczyzna niepogodzony z jej sukcesem, dziadek niemieckiego pastora z sąsiedniego pokoju zabijał Polaków w pobliskim Stutthofie, niezbyt utalentowany naukowiec najmuje autora do napisania habilitacji. Hotel to świadek upadku, ale też często miejsce przemiany mieszkających tu gości...
Janusz L. Wiśniewski nieprzypadkowo wybrał właśnie sopocki hotel. Grand to powieść o miejscu, które dobrze zna z opowieści swoich rodziców, z czasów młodości, kiedy chodził do Technikum Rybołówstwa Morskiego w Gdyni, oraz ze spotkań autorskich. Nim przystąpił do pisania, poznał jego zakamarki i wszedł za drzwi, za które zwykli goście raczej nie trafiają...